4 niedziela Wielkiego Postu rok C - BÓG W JEZUSIE OŻYWIA MARTWEGO PRZEZ GRZECH CZŁOWIEKA
Łk 15,1-3.11-32
Znamienne jest to, że Jezusa słuchali celnicy i grzesznicy, a faryzeusze i uczeni w Piśmie "wciąż utyskiwali" (w.2). Jezus zdumiewał i jednocześnie przerażał tych ostatnich jako "człowiek życzliwie traktujący grzeszników, a nawet jadający z nimi" (por.w.2). Tym samym, Jezus jawił się dla nauczycieli ludu kimś o tak bardzo odmiennych poglądach, że nie byli w stanie Go zrozumieć.
Wykładnią Jezusowej zasady bycia stała się przypowieść o Synu marnotrawnym. Z jednej strony jest tu ukazany Bóg jako Ojciec przyjmujący każdego nawracającego się człowieka i to przyjmujący go z radością, a nawet czułością: " ujrzał go jego ojciec i zdjęła go litość; pobiegł i objął go ramionami, i serdecznie ucałował" (w.20b). Drugim przesłaniem i w tym kontekście może nawet bardziej istotnym jest wskazanie - w osobie starszego syna - na tych, którzy sądzą, że Bóg jest im coś winien: "przez wszystkie te lata pracowałem dla ciebie i nigdy nie sprzeciwiłem się twoim rozkazom; ale nigdy nie dałeś mi..." (w.20).
Ci, którzy wiedzą, ze zgrzeszyli, chętnie zdają się na Boże miłosierdzie i, tym samym, uznają Jezusa za swą jedyną nadzieję zbawienia i przebaczenia: "nie jestem już godzien nazywać się twoim synem, traktuj mnie jak jednego ze swoich najemnych robotników" (w.19).
Ważnym jest też w tej przypowieści sam kontekst bycia Żydem, czyli tym, który czyni dzięki, chwali, wyznaje otwarcie i swobodnie. Taki człowiek wyznaje Boga i Jego Słowo, Jego prawdę, Jego miłość. Przede wszystkim jest z Jahwe w bliskiej więzi. Sam Adonai wyznał to temu ludowi: "wezmę was sobie za lud i będę wam Bogiem" (Wj 34,7). Tymczasem młodszy syn opuszczając żydowskiego ojca i dom, w którym się żyło Bożymi zasadami, "odchodzi do dalekiego kraju" (w.13) i wrasta w tamtą kulturę, najpierw żyjąc hulaszczo, a potem z konieczności wykonując najbardziej pogardzane prace. Młodszy syn przestał więc być Żydem!
Asymilacja może być problemem odwodzącym ludzi wiary od więzi z Bogiem przez nierozumne trwonienie dóbr duchowych. Jednym z niebezpiecznych dla człowieka ruchów asymilacyjnych jest poddanie się wirowi spraw tego świata. Dochodzi bowiem do stopniowego zapominania o Bogu, zwłaszcza przez zaniechanie praktyk religijnych. A życie daleko od Boga staje się dla człowieka karą. Lecz wystarczy mizerne poruszenie ducha, wywołany żal, a Bóg natychmiast zgotuje człowiekowi niewyobrażalną dla niego ucztę.
Bóg pociąga grzesznika do siebie nawet wtedy, gdy to nie podoba się starszemu synowi. Trzeba być bardzo uważnym, bo nigdy nie porzucając domu Ojca można samemu wcale się nie otworzyć na wspaniałomyślność i gościnność Boga. Wręcz, należy sobie zdać sprawę z tego, że jest to temat zmagań tych ludzi, którzy są wierni Bogu przez stałą praktykę wiary.
Joz 5,9a.10-12
Bóg zrzuca z człowieka hańbę Egiptu (zob.w.9a), czyli jarzmo grzechu wynikającego z asymilacji i natychmiast szykuje ucztę przygotowaną przez siebie: "obchodzili Paschę" (w.10b). Pozwala też człowiekowi wrastać w Jego dziedzictwo: "żywili się plonami, które zebrali z ziemi Kanaan" (w.12b) - Ziemi Obiecanej.
2 Kor 5,17-21
"Miłość Mesjasza pochwyciła nas" (w.14).
Cała ludzkość już nie żyła duchowo, ponosząc wyrok śmierci fizycznej i duchowej z powodu grzechu. Śmierć Jezusa unieważniła ten wyrok, a śmierć duchową zmieniła w duchowe życie przez "nowe stworzenie" (w.17). Ci, którzy są pojednani z Bogiem mają nowe życie, a ich stare, grzeszne życie staje się, w jednym momencie, historią: "stare przeminęło" (w.17). W człowieku pozostają jednak ludzkie cechy i zależności, które nadal wiążą go z przeszłością. Ludzie dopiero zaczęli "uczestniczyć w Bożej sprawiedliwości" (w.21).
Ku pełni sprawiedliwości zmierzamy poprzez dzieło, które Jezus pozostawił swoim współpracownikom (por.w.18b). Przez przedstawicieli Mesjasza Bóg kieruje swoje wezwanie: "pojednajcie się z Bogiem!" (zob.w.20). A jest to wezwanie najważniejsze.
Psalm 34
"Jahwe jest chlubą moją, niech to usłyszą pokorni i niech się radują" (w.3)
Radość zbawienia należy do nas wszystkich - wszyscy zostaliśmy zbawieni. A jednak nie wszyscy znajdujemy w duszy adekwatny wyraz jej usposobienia dla chwalenia Boga Zwycięzcy. Człowiek bowiem nie jest prosty. Jest odkupiony, ale jednak grzeszny, wyzwolony z grzechu, a jednak jeszcze ulegający grzechowi. Wróg został zdruzgotany, a jednak człowiek często mu jeszcze ulega. I w takiej sytuacji nie jest w stanie w pełni radości śpiewać pieśń zwycięstwa, pieśń chwały.
Jednak każdy chrześcijanin musi sobie zdać sprawę, że słowa pieśni zwycięstwa, wyśpiewywane za Chrystusem Zmartwychwstałym są miarą naszego chrześcijaństwa.
"Szukałem Jahwe, a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiej trwogi" (w.5)
Kto prosi Jahwe o pomoc, ten ją otrzyma. Nieme wołanie całej ludzkości o wyrwanie ze śmierci, o miłosierdzie, o życie - Syn uczynił swoją modlitwą. Bóg zaś wysłuchał Go w zmartwychwstaniu, które stało się odpowiedzią Ojca na wołanie Syna. Najpełniejszym wyrazem tej modlitwy jest Jezusowy krzyż. Krzyż, męka i śmierć są modlitwą zwycięską, modlitwą wysłuchaną. Zdobyczą tej modlitwy jest ludzkość wyrwana z Szeolu, pogrążająca się w mocy ciągnącej ją w przepaść bezdenną.
"Podnieście ku Niemu wzrok, a jasność was opromieni
i twarzy waszej nie okryje rumieniec wstydu.
Oto ubogi wołał, a Jahwe go wysłuchał
i wybawił od wszelkiej udręki" (w.6-7)
Człowiek zbawiony jest przez światło. Chrześcijanin idzie przez życie wpatrzony w światłość Zmartwychwstałego - i to jest jego radością, jego nadzieją i jego mocą. Bóg jest światłem, Bóg jest zbawieniem, Bóg jest obroną.